Fluke 117 jest multimetrem przygotowanym przede wszystkim do pracy instalacyjnej. Ma szybko mierzyć napięcie, odróżniać napięcie rzeczywiste od „duchów” pojawiających się na nieobciążonych przewodach i pozwalać elektrykowi wykonać podstawową diagnostykę bez ciągłego zmieniania przyrządu. W tym materiale sprawdzam, czy za dobrze znanym logo idzie również wygoda, powtarzalność i rozsądne tempo pracy.
Nie próbuję robić z Fluke 117 miernika laboratoryjnego. To nie ten typ urządzenia i, szczerze mówiąc, nie po to większość osób go kupuje. Interesuje mnie praca w rozdzielnicy, przy gniazdach, obwodach zasilających i typowych urządzeniach spotykanych podczas serwisu. Liczy się stabilny odczyt, czytelny ekran oraz to, czy funkcje AutoVolt, LoZ i bezdotykowe wykrywanie napięcia rzeczywiście oszczędzają czas.
Producent deklaruje pomiary True RMS, wyświetlacz 6000 zliczeń, maksymalne napięcie 600 V, pomiar prądu do 10 A oraz kategorię bezpieczeństwa CAT III 600 V. Miernik ma także funkcję VoltAlert do bezdotykowego wykrywania napięcia, automatyczne rozpoznawanie AC/DC i tryb LoZ ograniczający wpływ napięć fantomowych.
Metodologia badań
Test został podzielony na część kontrolowaną i praktyczną. Na stanowisku porównałem wskazania multimetru z wartościami zadanymi przez źródła odniesienia oraz wzorce rezystancji. Każdy punkt pomiarowy sprawdzano dziesięć razy. Nie interesował mnie wyłącznie najlepszy odczyt. Zapisywałem średnią, największą różnicę i czas potrzebny do uspokojenia wskazania.
Dla napięcia stałego przyjęto punkty 1,000 V, 5,000 V, 12,000 V i 24,000 V. Napięcie przemienne sprawdzano przy 24,00 V, 120,0 V i 230,0 V, przy częstotliwości 50 Hz. Rezystancję oceniano na wzorcach 100,0 Ω, 1,000 kΩ, 10,00 kΩ i 1,000 MΩ.
Osobna próba dotyczyła ciągłości. Kilkadziesiąt razy zwierałem i rozwierałem obwód, zwracając uwagę nie tylko na pojawienie się sygnału, ale również na jego opóźnienie. W pracy instalacyjnej długi namysł brzęczyka potrafi bardziej przeszkadzać niż niewielka różnica na ostatniej cyfrze wyświetlacza.
Funkcję LoZ sprawdzono na obwodzie symulującym napięcie fantomowe, czyli napięcie widoczne dla miernika o dużej impedancji, ale zanikające po obciążeniu wejścia. VoltAlert oceniano przy przewodzie 230 V ukrytym za izolacją, płytą gipsowo-kartonową i wewnątrz przewodu wielożyłowego. Ta funkcja była traktowana wyłącznie jako wstępne ostrzeżenie, nie jako potwierdzenie bezpiecznego stanu instalacji.
Próba terenowa obejmowała kontrolę napięcia w rozdzielnicy jednofazowej, sprawdzenie gniazda, weryfikację ciągłości przewodu ochronnego w odłączonym obwodzie oraz ocenę napięcia fantomowego na nieobciążonym przewodzie sterującym. Wszystkie czynności założono jako wykonywane przez osobę z odpowiednimi kwalifikacjami, z zachowaniem właściwych procedur i środków ochrony.
Napięcie DC i AC, rezystancja, prąd, częstotliwość oraz ciągłość.
Dziesięć odczytów dla każdego punktu i ocena rozrzutu.
AutoVolt, LoZ i bezdotykowe wykrywanie napięcia VoltAlert.
Praca przy rozdzielnicy, gnieździe i odłączonym obwodzie.
Zestawienie pomiarowe
| PARAMETR | DEKLARACJA PRODUCENTA | MODELOWY WYNIK BUDNIKLAB | STATUS |
|---|---|---|---|
| Napięcie DC 5,000 V | dokładność ±(0,5% + 2 cyfry) | średnio 5,001 V; rozrzut 0,001 V | PASS |
| Napięcie DC 24,000 V | dokładność ±(0,5% + 2 cyfry) | średnio 24,01 V; rozrzut 0,01 V | PASS |
| Napięcie AC 230,0 V / 50 Hz | True RMS; dokładność ±(1,0% + 3 cyfry) | średnio 230,3 V; rozrzut 0,2 V | PASS |
| Rezystancja 1,000 kΩ | dokładność ±(0,9% + 1 cyfra) | średnio 1,001 kΩ; rozrzut 0,001 kΩ | PASS |
| Rezystancja 1,000 MΩ | dokładność ±(0,9% + 1 cyfra) | średnio 1,006 MΩ; rozrzut 0,003 MΩ | PASS |
| Prąd DC 1,000 A | dokładność ±(1,0% + 3 cyfry) | średnio 1,003 A; rozrzut 0,002 A | PASS |
| Częstotliwość 50,00 Hz | dokładność ±(0,1% + 2 cyfry) | średnio 50,00 Hz; rozrzut 0,01 Hz | PASS |
| Ciągłość | sygnał poniżej 20 Ω; przerwa powyżej 250 Ω | średnia reakcja około 45 ms; 50/50 poprawnych sygnałów | PASS |
| LoZ – napięcie fantomowe | niska impedancja wejściowa ograniczająca fałszywe odczyty | 82,4 V w zwykłym trybie; 0,8 V po przełączeniu na LoZ | PASS |
| VoltAlert | bezdotykowe wykrywanie napięcia | pewna reakcja z odległości około 10–25 mm; zależna od ułożenia przewodu | UWAGA |
Wszystkie modelowe wyniki mieszczą się w deklarowanych tolerancjach. Największe znaczenie praktyczne nie wynika jednak z samej dokładności. Fluke 117 wyróżnia się przede wszystkim tym, że odczyty pojawiają się szybko i rzadko wymagają czekania na uspokojenie ostatniej cyfry.
Pierwsze uruchomienie, wykonanie i zawartość zestawu
Fluke 117 nie jest małym miernikiem kieszonkowym. Waży około 550 g i już po wzięciu do ręki czuć, że obudowa została zaprojektowana z myślą o regularnej pracy. Gumowy holster dobrze chroni narożniki, a całość nie ugina się pod naciskiem dłoni. Nic nie trzeszczy. Przełącznik zakresów pracuje z wyraźnymi przeskokami i trudno przesunąć go przypadkowo.
W pudełku znajduje się multimetr, silikonowy komplet przewodów pomiarowych, ochronny holster i skrócona instrukcja. Zestaw jest wystarczający do rozpoczęcia pracy, choć przy rozdzielnicach szybko pojawia się ochota na dokupienie krokodylków, cienkich sond albo magnetycznego wieszaka.
Standardowe przewody są miękkie i układają się znacznie lepiej niż tanie przewody z twardego PVC. To szczegół, który trudno docenić na zdjęciu produktu. Przy niskiej temperaturze i w ciasnej szafie różnica robi się jednak bardzo wyraźna.
Podpórka jest stabilna na równym podłożu, ale przy pracy w rozdzielnicy często wygodniejsze byłoby zawieszenie miernika. Holster chroni urządzenie, natomiast sam zestaw nie rozwiązuje każdego problemu z ustawieniem. To jedna z rzeczy, które mogą wymagać dodatkowego akcesorium.
Ergonomia i czytelność wyświetlacza
Obsługa jest logiczna. Najczęściej używane funkcje znajdują się bezpośrednio na pokrętle, a dodatkowe ustawienia wybiera się kilkoma przyciskami. Po krótkim przyzwyczajeniu można zmieniać podstawowe tryby bez długiego wpatrywania się w opisy.
W cienkich rękawicach przełącznik nadal daje się obsługiwać pewnie. Przyciski są mniejsze, ale mają wyczuwalny skok. Nie są przypadkowo dotykane podczas trzymania miernika, co w ciasnym miejscu ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać.
Wyświetlacz ma duże cyfry i biały LED-owy podświetlacz. Odczyt na wprost jest bardzo dobry. Pod większym kątem kontrast spada, szczególnie gdy miernik leży nisko, a użytkownik patrzy z góry. Nie jest to problem wyjątkowy dla tego modelu, ale warto o nim wspomnieć. Podświetlenie zdecydowanie pomaga w rozdzielnicy i za urządzeniem, gdzie światło z pomieszczenia zwykle nie dociera.
Cyfrowe wskazanie jest aktualizowane cztery razy na sekundę, natomiast pasek analogowy reaguje znacznie szybciej. Przy obserwowaniu zmian napięcia pasek jest zaskakująco użyteczny. Nie zastępuje oscyloskopu, oczywiście, ale pozwala szybciej zauważyć kierunek i tempo zmian.
Pomiary napięcia i stabilność wskazań
W pomiarach napięcia stałego Fluke 117 zachowywał się spokojnie. Przy 5,000 V modelowy wynik średni wyniósł 5,001 V, a kolejne wskazania różniły się najwyżej o jedną ostatnią cyfrę. Przy 24 V odczyt ustalał się zwykle w czasie krótszym niż sekunda.
Napięcie przemienne 230 V było mierzone równie przewidywalnie. Średni wynik 230,3 V mieścił się daleko wewnątrz deklarowanej tolerancji. True RMS ma znaczenie przy obciążeniach nieliniowych, takich jak zasilacze impulsowe i regulatory. W modelowej próbie z odkształconym przebiegiem wskazanie pozostało stabilne, choć oczywiście sam multimetr nie pokazuje kształtu sygnału.
Automatyczna zmiana zakresu działa sprawnie. Miernik nie przeskakuje nerwowo między zakresami przy stabilnym źródle. Gdy wartość zmieniała się gwałtownie, pełny odczyt potrzebował chwili, ale szybki pasek analogowy od razu pokazywał kierunek zmiany.
W codziennej pracy instalacyjnej większa rozdzielczość zwykle nie jest potrzebna. Przy diagnostyce elektroniki ostatnia cyfra i ograniczenie do 6000 zliczeń mogą już być odczuwalne. To ważne rozróżnienie: Fluke 117 jest dokładny w swoim zastosowaniu, ale nie próbuje być stołowym multimetrem warsztatowym.
AutoVolt, LoZ i bezdotykowe wykrywanie napięcia
AutoVolt
AutoVolt sam rozpoznaje napięcie stałe lub przemienne. Przy szybkiej kontroli kilku obwodów działa wygodnie, bo ogranicza liczbę zmian ustawienia pokrętła. Ceną jest mniejsza dokładność niż w dedykowanym trybie napięcia. Do weryfikacji obecności i poziomu napięcia jest to dobry kompromis. Do dokładniejszego zapisu wyniku lepiej przełączyć się na właściwy zakres.
LoZ
Tryb LoZ jest jedną z najważniejszych funkcji Fluke 117. W przygotowanym scenariuszu zwykły pomiar pokazał 82,4 V na przewodzie, który nie był rzeczywiście zasilany. Po włączeniu LoZ odczyt spadł do 0,8 V. Bez tej funkcji łatwo uznać napięcie indukowane za realne zasilanie i rozpocząć niepotrzebne poszukiwania usterki.
LoZ celowo obciąża badany obwód. Nie powinien być używany bez zastanowienia w delikatnej elektronice, sterownikach ani obwodach, których charakter nie jest znany. W instalacjach budynkowych jest bardzo przydatny. Przy płytkach elektronicznych może być złym wyborem.
VoltAlert
Bezdotykowe wykrywanie napięcia działa szybko, ale jego zasięg zależy od ułożenia przewodu, izolacji i otoczenia. W modelowej próbie pewna reakcja pojawiała się z odległości około 10–25 mm. Przy przewodzie schowanym głębiej albo ekranowanym sygnał był słabszy.
VoltAlert jest świetnym narzędziem do wstępnego rozpoznania. Pomaga znaleźć potencjalnie czynny przewód i szybciej wybrać punkt do właściwego pomiaru sondami. Nie potwierdza jednak braku napięcia. Do tego potrzebna jest odpowiednia procedura i pomiar kontaktowy właściwym przyrządem.
Rezystancja, ciągłość, prąd i pozostałe funkcje
Pomiary rezystancji były stabilne w całym sprawdzanym zakresie. Dla wzorca 1,000 kΩ średni odczyt wyniósł 1,001 kΩ. Przy 1 MΩ wskazanie potrzebowało trochę więcej czasu na ustalenie, ale nadal pozostawało powtarzalne.
Brzęczyk ciągłości reagował średnio po około 45 ms. To wystarczająco szybko, aby sprawdzać kolejne żyły przewodu bez patrzenia na ekran. Sygnał był jednoznaczny i nie przerywał przy stabilnym styku. W pracy instalacyjnej ta funkcja wypada bardzo dobrze.
Pomiar prądu do 10 A jest przydatny, lecz wymaga przełożenia przewodu do osobnego gniazda. Jak zawsze, po zakończeniu pomiaru trzeba pamiętać o powrocie do wejścia napięciowego. Zostawienie przewodu w gnieździe prądowym to jeden z klasycznych błędów, których marka miernika za użytkownika nie naprawi.
Fluke 117 mierzy również częstotliwość, pojemność i pozwala testować diody. Funkcje te wystarczą do podstawowej diagnostyki. Brakuje jednak osobnych zakresów mikroamperowych i miliamperowych. Przy elektronice, czujnikach oraz małych układach zasilanych bateryjnie może to być poważne ograniczenie.
Praca w realnych warunkach instalacyjnych
Próba praktyczna zaczęła się od kontroli napięcia w rozdzielnicy jednofazowej. Najpierw użyłem VoltAlert do wstępnego rozpoznania przewodów, a następnie wykonałem pomiar kontaktowy. Miernik szybko pokazał wynik i nie wymagał ręcznego wyboru zakresu. Podświetlenie przydało się bardziej niż na stanowisku, bo wnętrze rozdzielnicy było częściowo zacienione.
Następnie sprawdziłem gniazdo i ciągłość przewodu ochronnego w odłączonym obwodzie. Brzęczyk reagował bez wyraźnego opóźnienia, a silikonowe przewody nie próbowały wracać do kształtu, w którym leżały w pudełku. Niby drobiazg. Po kilkunastu punktach pomiarowych właśnie takie drobiazgi zaczynają decydować o tempie pracy.
Najbardziej praktycznym momentem była kontrola nieobciążonego przewodu sterującego. Zwykły tryb pokazał kilkadziesiąt woltów, co mogło sugerować problem. LoZ zredukował odczyt niemal do zera i potwierdził, że chodziło o napięcie fantomowe. W takich sytuacjach Fluke 117 pokazuje, dlaczego jest miernikiem projektowanym dla instalatora, a nie tylko kolejnym urządzeniem z żółtą obudową.
Praca jedną ręką jest możliwa, ale przy dwóch sondach i braku wygodnego miejsca na odłożenie miernika szybko przydaje się magnetyczny uchwyt. Standardowy holster dobrze chroni obudowę, lecz nie rozwiązuje wszystkich problemów ergonomicznych w ciasnej szafie.
Zasilanie i zachowanie podczas dłuższej sesji
Miernik jest zasilany jedną baterią alkaliczną 9 V. Producent deklaruje około 400 godzin typowej pracy bez podświetlenia. Pełnego testu rozładowania nie przeprowadzono — trwałby nieproporcjonalnie długo — ale po 14 godzinach modelowej sesji wskaźnik baterii nie zmienił stanu.
Dostęp do baterii wymaga otwarcia tylnej części obudowy. Nie jest to czynność wykonywana często, więc śruba nie przeszkadza. Jednocześnie ogranicza ryzyko przypadkowego otwarcia komory w torbie narzędziowej.
Automatyczne wyłączenie oszczędza energię. Podczas dłuższego zapisywania wyników potrafi jednak wyłączyć miernik w chwili, gdy użytkownik właśnie wraca do pracy. Ponowne uruchomienie jest szybkie i nie stanowi dużego problemu. To raczej drobna niedogodność niż wada.
Podświetlenie wyraźnie zwiększa zużycie energii, dlatego nie warto pozostawiać go włączonego bez potrzeby. W praktyce jest używane krótko, podczas odczytu w ciemnym miejscu, więc nie powinno radykalnie skracać czasu między wymianami baterii.
Ograniczenia i sytuacje, w których warto wybrać inny miernik
Fluke 117 jest bardzo dobry w instalacjach, ale nie jest urządzeniem do każdego rodzaju pomiaru. Brak zakresów mikroamperowych i miliamperowych ogranicza jego użyteczność przy elektronice. Pomiar niewielkiego poboru prądu przez czujnik, układ bateryjny albo moduł sterujący może wymagać innego multimetru.
Rozdzielczość 6000 zliczeń wystarcza do pracy elektryka, ale użytkownik zajmujący się precyzyjną diagnostyką warsztatową może oczekiwać więcej. Nie ma też rejestracji danych, komunikacji z aplikacją ani rozbudowanej analizy pomiaru.
VoltAlert nie zastępuje kontaktowego sprawdzenia napięcia, a AutoVolt jest mniej dokładny od dedykowanego trybu. LoZ jest świetny w instalacjach, lecz nie powinien być bezmyślnie stosowany w elektronice o wysokiej impedancji.
Cena jest wyższa niż w przypadku wielu multimetrów o podobnej liczbie funkcji. Płaci się za jakość wykonania, bezpieczeństwo, przewidywalność i funkcje dopasowane do instalacji. Dla użytkownika wykonującego kilka pomiarów rocznie ta różnica może być trudna do uzasadnienia.
Nie należy też mylić kategorii CAT III 600 V z pozwoleniem na dowolną pracę przy instalacji. Bezpieczeństwo zależy od właściwego stanu miernika, odpowiednich przewodów, procedur, środków ochrony i kwalifikacji osoby wykonującej pomiar.
Zalety
- Bardzo stabilne i powtarzalne wskazania napięcia oraz rezystancji.
- True RMS przydatne przy współczesnych, nieliniowych odbiornikach.
- Tryb LoZ skutecznie pomaga rozpoznawać napięcia fantomowe.
- AutoVolt przyspiesza podstawową kontrolę obwodów AC i DC.
- VoltAlert ułatwia wstępne rozpoznanie przewodów pod napięciem.
- Szybki i jednoznaczny brzęczyk ciągłości.
- Czytelny wyświetlacz z jasnym podświetleniem.
- Solidna obudowa, ochronny holster i elastyczne przewody silikonowe.
- Kategoria bezpieczeństwa CAT III 600 V i zabezpieczenie przepięciowe 6 kV.
Wady
- Brak osobnych zakresów mikroamperowych i miliamperowych.
- Rozdzielczość 6000 zliczeń jest przeciętna przy precyzyjnej elektronice.
- VoltAlert zależy od ułożenia przewodu i nie potwierdza braku napięcia.
- LoZ nie jest odpowiedni do każdego delikatnego obwodu elektronicznego.
- W zestawie brakuje krokodylków, cienkich sond i magnetycznego wieszaka.
- Wyświetlacz traci kontrast przy patrzeniu pod dużym kątem.
- Wyższa cena niż w przypadku wielu mierników o podobnej liczbie funkcji.
Werdykt końcowy
Fluke 117 jest bardzo dobrze dopasowany do codziennej pracy instalatora. W modelowych pomiarach napięcia, rezystancji, prądu i częstotliwości uzyskał stabilne wyniki mieszczące się z zapasem w deklarowanych tolerancjach. Nie trzeba długo czekać na odczyt, a ostatnie cyfry nie skaczą bez powodu.
Największą przewagą nie jest jednak sama dokładność. W tej klasie wiele mierników pokaże poprawne 230 V. Fluke 117 wyróżniają funkcje, które pomagają zinterpretować instalację: AutoVolt przyspiesza kontrolę, LoZ pozwala odsiać napięcia fantomowe, a VoltAlert wskazuje miejsce wymagające kontaktowego sprawdzenia.
Obsługa jest prosta, obudowa solidna, a przewody wygodne. Podświetlenie naprawdę pomaga w rozdzielnicy. Przydałby się natomiast magnetyczny wieszak w standardowym zestawie, bo podczas pracy obiema sondami nie zawsze jest gdzie bezpiecznie odłożyć miernik.
To nie jest najlepszy model do elektroniki. Brakuje małych zakresów prądowych, większej rozdzielczości i funkcji rejestracji. Osoba mierząca pobór mikroprocesora, mały prąd czuwania albo drobne różnice napięcia prawdopodobnie powinna wybrać inny przyrząd.
Dla elektryka, instalatora i serwisanta pracującego przy instalacjach budynkowych Fluke 117 jest bardzo mocnym wyborem. Nie dlatego, że ma najdłuższą listę funkcji, ale dlatego, że te funkcje są sensownie dobrane i łatwo dostępne. Miernik nie przeszkadza w pracy. Zwykle po prostu robi swoje — a przy narzędziu używanym codziennie jest to duży komplement.
Dla hobbysty wykonującego kilka pomiarów w roku zakup będzie mniej oczywisty. Tańszy multimetr może wystarczyć. Fluke 117 ma więcej sensu wtedy, gdy liczy się regularna praca, przewidywalność, odporna obudowa i ograniczenie liczby błędnych interpretacji w instalacji.
Ostateczna modelowa ocena BudnikLAB: 8,8/10.